W tym punkcie opiszę wam naszego głównego bohatera, jest nim chłopak, ma na imię Jak, ale można mówić na niego Janek. Jak już pisałem wcześniej ma 19 lat, czyli jest w 3 klasie technikum. Janek nie uczy się dobrze, ale źle też nie jest. Jakoś ciągnie. Ale jego życie zmieniło się, gdy zaczął brać narkotyki. Popadł w nawyk przez byłą dziewczynę i najlepszego przyjaciela . Bo to wszystko było tak, że dziewczyna zerwała z nim, dla jego najlepszego kumpla, a gdy Jan się o tym dowiedział zerwał kontakty z nim i dziewczyną. Miesiąc po zerwaniu zaczął naukę w szkole średniej. Poznał tam nowych przyjaciół, ale nie tylko. Bo w tej szkole, a poszedł do szkoły Energetycznej, która słynie z narkotyków... No... rozumiecie. Po prostu byli tam dilerzy, którzy na początek zaopatrywali go w trawkę. Z biegiem czasu, trawka zmieniła się w coś mocniejszego. Reszty dowiecie się z biegiem czasu i z kolejnymi odsłonami moich wypocin ;-;...
Początek wszystkiego
Do śmierdzącego potem, alkoholem i fajkami pokoju wchodzi mama Janka. Stojąc w progu pokoju wahała się czy wejść do środka, czy jednak zostawić Jana w spokoju. Ale ostatecznie postanowiła wejść.
-Janek, wstawaj, jest siódma rano, spóźnisz się na lekcje.
-Zamknij ryj. I daj mi spać!
-Coś ty powiedział?
-Przepraszam mamo, już wstaję, daj mi tylko jakieś dwie godzinki na ogarnięcie się.
-Co?
-Półgodziny!
-Piętnaście minut!
-Dobra, wyjdź! Mama wyszła, Janek otworzył oczy, aby upewnić się, czy nikogo nie ma w pokoju. Po czym wstał z wyra i ubierając się w pośpiechu mruczał pod nosem coś w stylu, sama kurwa sobie wstawaj o siódmej rano i sama tłucz się tym jebanym tramwajem i jebanymi autobusami, do tej pierdolonej szkoły jak jesteś taka mądra. Wyszedł z pokoju, po drodze do kibla wywalił się o kota
-Kuuuuurwa mać!
-Co się stało synu -spytał ojciec
-Ten posrany kot znów leży na środku korytarza, jak jakieś gówno. Zabić się o niego można. -wykrzyczał wkurwiony Janek.
-No to patrz pod nogi jak idziesz -odpowiedział ojciec jakby śmiejąc się z młodego.
-Sam kurwa patrz pod nogi ślepy skurwysynu - burknął pod nosem bohater idąc w stronę toalety.
-Coś powiedział?!
-Miłego dnia tatusiu! Krzyknął idąc do toalety, sam nie wiedząc czemu to powiedział. Może dlatego, że wczorajszy towar jeszcze nie przestał działać. (Pominę resztę czynności takich jak, walenie konia, mycie zębów, śniadanko, opiernicz od sąsiadki o hałasy wieczorem.)
Nasz bohater był już w drodze do szkoły, na ostatniej prostej przed przystankiem szkolnym. Dzielił go od szkoły ten jeden przystanek. Ale zadzwonił do niego telefon, Jan odbiera go i...