Piątek, 13.03.2000r.
To w sumie nie było tak dawno. I nawet dobrze pamiętam to zdarzenie, jechałem 12 w stronę Gdańska Głównego. Była 20 z groszami, siedziałem gdzieś z tyłu. Głowę miałem opartą o zimną jak lód szybę, byłem w pozycji pół leżącej. Ręce i nogi miałem ciężkie, z trudem nimi poruszałem. Byłem tak zmęczony. Obserwowałem wszystko co działo się na zewnątrz, a że oczy mi się kleiły to mało co widziałem. Od czasu do czasu jakiś samochód przejechał, tu jakaś grupka ludzi przechodzi przez pasy. Kilkukrotnie nawet światła dały mi po oczach, zielony to było pół biedy, gorzej jak dawało czerwonym. Oczy bolały jak cholera. W słuchawkach leciała końcówka "Papercut".. Dojeżdżałem do Opery Bałtyckiej, gdy do tramwaju wsiadł koleś z futerałem, w której była gitara. Były z nim trzy osoby, jedna kobieta i dwóch facetów. Nie przyglądałem się im dokładnie, ale usłyszałem, ze gadali o jakimś występie. W ogóle mało słyszałem, bo rozmawiali bardzo cicho, prawie nic nie było słychać, tylko od czasu do czasu śmiech dziewczyny. Ostatnią rzeczą jaki słyszałem było, to słowa " niezłe solo", po czym zasnąłem. Po prostu nie mogłem dłużej walczyć z zmęczeniem, więc się poddałem i powieki same się zamknęły. Nie mam pojęcia jak długo spałem, ale obudził mnie maszynista tramwaju. Nie powiem, nie był zbyt delikatny. Szarpał mnie i darł się na mnie, że "znów schlany szczeniak, ten świat jest co raz bardziej popierdolony". Kiedy się zorientowałem wybiegłem z tramwaju, ale byłem w dziwnym miejscu. Postanowiłem więc spojrzeć na godzinę w telefonie, więc go odblokowałem. Była 21:09, byłem zdenerwowany i plecy mnie bolały. Te siedzenia są strasznie niewygodne. W głowie jeszcze słyszałem muzykę, ogólnie wszystko słyszałem. Łeb mnie bolał i chciało mi się pić, na szczęście obok był monopolowy, więc poszedłem kupić coś do picia i na zagrychę. Wyszedłem ze sklepu kierując się na przystanek. Ale na tablicy wyświetlona było informacja " linie tramwajów 11 i 12 zostały odwołane przez zerwanie linii energetycznych". To nie była zbyt dobra wiadomość dla mnie. W ogóle nie była dobra. Mojego humoru nie poprawiło to, że zaczęło wiać i padać. Lepiej nie mogłem trafić. Po prostu świetnie trafiłem na kurs tramwajem. Ale nie miałem czasu na denerwowanie się na siebie, gdy mama wysłała sms'a "gdzie jesteś i jak długo Cię nie będzie?", co spowodowało, że śpieszyłem się jeszcze bardziej. Ruszyłem w drogę, z muzyką, tym razem włączyłem co nie przypominało, czyli Green day. Podróż ogólnie była przyjemną, deszcz padał mi na twarz, było też zimno jaki cholera. Ale co poradzić, za swoją głupotę trzeba płacić.
Po jakiś 30 minutach doszedłem do czegoś co przypominało centrum miasta. Nadal padało, ale nie tak bardzo jak pół godziny temu. Akurat bateria padła w telefonie, no i byłem bez muzyki. Wyjąłem słuchawki i usłyszałem jakąś kłótnie. Kłóciło się dwóch mężczyzn, wyraźnie ich słyszałem, byli blisko. Wychodząc zza rogu już ich widziałem, jeden zaczął wymachiwać rękoma jak opętany, pomyślałem sobie " nie odwracaj się idioto, idź prosto, to nic, to tylko dwóch kłócących się kretynów", ale się odwróciłem. Nie mogłem się powstrzymać. I w tym momencie okazało się, że pojawiłem się w złym miejscu i o złej porze. Jeden wyciągnął broń, pistolet ręczny.. I celował do drugiego. Pomyślałem wtedy " o kurwa on ma broń, to ja może sobie spierze?" i zacząłem biec, chyba mnie nie zauważył, to dobrze, dla mnie. Ale znając moje szczęście musiałem coś zrobić, więc uciekając kopnąłem puszkę po piwie. Ten typ z bronią to usłyszał, ten drugi też. Stanąłem w bezruchu z miną " no kurwa, ja pieprzę". Ten z bronią do mnie wycelował, zrobiło się w cholerę gorąco.. Nie mogłem tak stać, bo by mnie zastrzelił, no ! To, ruszyłem w stronę krzaków, nigdy tak szybko nie biegłem. I stało się to czego się najbardziej wtedy bałem, huk. Był tak głośny, że zapiszczało mi w uszach. Padłem na ziemię i przeczołgałem się w krzaki, po czym wyskoczyłem po drugiej stronie i schowałem się za murkiem. Byłem spanikowany, miałem szybki i nieregularny oddech. Ale oddech nie był zbyt głośny aby usłyszeć osobę, która biegła w moją stronę. Chwyciłem za cegłę, która leżała obok mojej ręki, miałem już uderzyć, gdy zauważyłem twarz gitarzysty, którego widziałem w tramwaju...
sobota, 11 stycznia 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Wstęp.
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I can't hold on
Too much isn't done
And I'm like stick
So weak
And I'm blind
So I can't hold on
I must try
Because I'm so high
And I must fight
About Myself
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I can't hold on
Too much isn't done
When I let my pride
Start the ride
With me I let destroy my defence line
And I say that all is fine
But I lose
And I feel blade on the skin
I can't stop it
I can't fix it
Only way, it defeat
So, I must try
Because I'm so high
And I must fight
About Myself
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
So it's end
And this last bend ?
So what you expect
What do you thing, what I'll do?
Best way is destroy myself
But I can't ,too many need me
So ,tell me now
Because I don't know
I can't hold on
Done
I can't hold on
End is so close
Więc tak, skoro dodałem to, to muszę coś o tym napisać. To tak:
Jak już widać tekst dotyczy mnie. Opowieść jak każda inna, tekst pospolity, niczym się nie różni, po za tym, że napisał go człowiek chory umysłowo. Pisząc to chciałem opowiedzieć coś.. czego jeszcze nie opowiedziałem, mianowicie czekam na koniec tego.. czegoś. Mam nadzieje, że ta misja dobiegnie końca :), wiem, że to brzmi jak pamiętnik psychopaty-pedofila-dzikiej sarny- drwala, ale co ja na to poradzę ;-;.
A teraz tak na poważnie.
Często ucieczka od siebie pomaga.. ale to nie działa tylko w dobrą stronę, są też złe strony tego. I tu to ukazałem. Rozpierdoliłem tyle, że łohohoh.. I ten, no... próbowałem to naprawić, ale jak zwykle, to nie na moje siły więc się poddałem.. czekając na ten koniec, czekając na koniec jak na zbawienie. Bo koniec jest zbawieniem.
"Ogłoszenia parafialne"
Z chęcią wziąłbym się za coś większego, opowiadanie.. historyjka.. coś co można by poczytać, a gdy się by skończyło chciało się więcej i więcej. Tak więc w ten weekend postaram się coś wymyślić, a do niedzieli powinno być gotowe.
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I can't hold on
Too much isn't done
And I'm like stick
So weak
And I'm blind
So I can't hold on
I must try
Because I'm so high
And I must fight
About Myself
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I can't hold on
Too much isn't done
When I let my pride
Start the ride
With me I let destroy my defence line
And I say that all is fine
But I lose
And I feel blade on the skin
I can't stop it
I can't fix it
Only way, it defeat
So, I must try
Because I'm so high
And I must fight
About Myself
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
I'm escaping from myself
And there is no rescue
I am sentenced to the defeat
Because it is illogical
It's so fucked up
So it's end
And this last bend ?
So what you expect
What do you thing, what I'll do?
Best way is destroy myself
But I can't ,too many need me
So ,tell me now
Because I don't know
I can't hold on
Done
I can't hold on
End is so close
Więc tak, skoro dodałem to, to muszę coś o tym napisać. To tak:
Jak już widać tekst dotyczy mnie. Opowieść jak każda inna, tekst pospolity, niczym się nie różni, po za tym, że napisał go człowiek chory umysłowo. Pisząc to chciałem opowiedzieć coś.. czego jeszcze nie opowiedziałem, mianowicie czekam na koniec tego.. czegoś. Mam nadzieje, że ta misja dobiegnie końca :), wiem, że to brzmi jak pamiętnik psychopaty-pedofila-dzikiej sarny- drwala, ale co ja na to poradzę ;-;.
A teraz tak na poważnie.
Często ucieczka od siebie pomaga.. ale to nie działa tylko w dobrą stronę, są też złe strony tego. I tu to ukazałem. Rozpierdoliłem tyle, że łohohoh.. I ten, no... próbowałem to naprawić, ale jak zwykle, to nie na moje siły więc się poddałem.. czekając na ten koniec, czekając na koniec jak na zbawienie. Bo koniec jest zbawieniem.
"Ogłoszenia parafialne"
Z chęcią wziąłbym się za coś większego, opowiadanie.. historyjka.. coś co można by poczytać, a gdy się by skończyło chciało się więcej i więcej. Tak więc w ten weekend postaram się coś wymyślić, a do niedzieli powinno być gotowe.
środa, 8 stycznia 2014
Cholerne oczekiwania....
No to tak.. Mamy już 2014 rok, a LP nie wydało żadnego "normalnego" albumu, to niedopuszczalne, od dwóch lat nic normalnego, tylko jakiś album remixowy. Co to jest, taki album, bez gitary i "żywej perkusji".
Ehh.. no cóż ja mogęm powiedzieć ? No to zwykłe pieprzenie, bo ten album to takie zbieranie dochodów przed czymś odlotowym. O tym, że LP pracuję nad nowym projektem wiemy od... listopada ?, no... mo...że... grudnia. No i pytanie, jak to będzie wyglądać.. Mogę się tylko domyślać, bo co innego mogę ? No ewentualnie się zesrać z ciekawości.. Ale ta druga opcja.. no.. wiecie :). Tak w ogóle, nie oglądałem żadnych wypowiedzi na temat tego projektu. Jedyne co widziałem, to wypowiedź Mike'a. I możecie mówić co chcecie, ale ja tam nie mam zamiaru niczego oglądać, bo chciałbym mieć niespodziankę. Bo co to za zabawa skoro wiemy jak to będzie wyglądać ? Jak dla mnie żadna.
No to tera druga sprawa. Czytam tak wszystkie domysły na temat nowego albumu. I z tego co wyczytałem fani chcieliby:
1) Kawałki w stylu HT i Meteora
2) Dużo gitary, perkusji, itp. itd. i srata pdfa.i taaakie tam.. -_-
i wiele innych, których nie chce mi się pisać lub nie pamiętam..
Nie mam pojęcia co ludzi tak ciągnie do tego HT i Meteory. I za cholerę nie mam pojęcia czemu to miałoby tak wyglądać, przecież jesteśmy pewni, że to nie będzie do niczego podobne. O wielu więcej nie mam zielonego pojęcia, więc nie będę się wypowiadać. Bo mogę się rypnąć... A tego byśmy nie chcieli..
niedziela, 5 stycznia 2014
By Myself.
"What do I do to ignore them behind me?
Do I follow my instincts blindly?
Do I hide my pride / from these bad dreams
And give in to sad thoughts that are maddening?
Do I / sit here and try to stand it?
Or do I / try to catch them red-handed?
Do I trust some and get fooled by phoniness
Or do I trust nobody and live in loneliness?
Because I can’t hold on / when I’m stretched so thin
I make the right moves but I’m lost within
I put on my daily facade but then
I just end up getting hurt again
By myself (myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
(Myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
If I / turn my back I’m defenseless
And to go blindly seems senseless
If I hide my pride and let it all go on / then they’ll
Take from me till everything is gone
If I let them go I’ll be outdone
But if I try to catch them I’ll be outrun
If I’m killed by the questions like a cancer
Then I’ll be buried in the silence of the answer
By myself (myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
(Myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
How do you think / I've lost so much
I’m so afraid / I’m out of touch
How do you expect / I will know what to do
When all I know / is what you tell me to
Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside
Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in"
Gdybym mógł podejść do chłopaków i ich uściskać to bym to zrobił. Stworzyli coś cholernie dobrego czasem jak tego słucham to zbiera mi się na płacz.
"If I / turn my back I’m defenseless
And to go blindly seems senseless
If I hide my pride and let it all go on / then they’ll
Take from me till everything is gone
If I let them go I’ll be outdone
But if I try to catch them I’ll be outrun
If I’m killed by the questions like a cancer
Then I’ll be buried in the silence of the answer "
"How do you think / I've lost so much
I’m so afraid / I’m out of touch
How do you expect / I will know what to do
When all I know / is what you tell me to "
"Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside "
To idealnie ukazuje sytuację, w której się znajduję. Cała piosenka jest napisana o mnie. Na wiele rzeczy nie mogę czekać, boje się wielu rzeczy. Przez cały czas staram się polegać na samym sobie i to jest cholernie trudne. I udawanie kretyna mi w tym pomaga. Chciałbym napisać więcej, ale wiem, że nie mogę, bo i tak odsłoniłem zbyt wiele.
"I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spinWith thoughts of failure sinking in "
Do I follow my instincts blindly?
Do I hide my pride / from these bad dreams
And give in to sad thoughts that are maddening?
Do I / sit here and try to stand it?
Or do I / try to catch them red-handed?
Do I trust some and get fooled by phoniness
Or do I trust nobody and live in loneliness?
Because I can’t hold on / when I’m stretched so thin
I make the right moves but I’m lost within
I put on my daily facade but then
I just end up getting hurt again
By myself (myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
(Myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
If I / turn my back I’m defenseless
And to go blindly seems senseless
If I hide my pride and let it all go on / then they’ll
Take from me till everything is gone
If I let them go I’ll be outdone
But if I try to catch them I’ll be outrun
If I’m killed by the questions like a cancer
Then I’ll be buried in the silence of the answer
By myself (myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
(Myself)
I ask why, but in my mind I find
I can’t rely on myself
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
How do you think / I've lost so much
I’m so afraid / I’m out of touch
How do you expect / I will know what to do
When all I know / is what you tell me to
Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside
Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in
I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spin
With thoughts of failure sinking in"
Gdybym mógł podejść do chłopaków i ich uściskać to bym to zrobił. Stworzyli coś cholernie dobrego czasem jak tego słucham to zbiera mi się na płacz.
"If I / turn my back I’m defenseless
And to go blindly seems senseless
If I hide my pride and let it all go on / then they’ll
Take from me till everything is gone
If I let them go I’ll be outdone
But if I try to catch them I’ll be outrun
If I’m killed by the questions like a cancer
Then I’ll be buried in the silence of the answer "
"How do you think / I've lost so much
I’m so afraid / I’m out of touch
How do you expect / I will know what to do
When all I know / is what you tell me to "
"Don’t you (know)
I can’t tell you how to make it (go)
No matter what I do, how hard I (try)
I can’t seem to convince myself (why)
I’m stuck on the outside "
To idealnie ukazuje sytuację, w której się znajduję. Cała piosenka jest napisana o mnie. Na wiele rzeczy nie mogę czekać, boje się wielu rzeczy. Przez cały czas staram się polegać na samym sobie i to jest cholernie trudne. I udawanie kretyna mi w tym pomaga. Chciałbym napisać więcej, ale wiem, że nie mogę, bo i tak odsłoniłem zbyt wiele.
"I can’t hold on
To what I want when I’m stretched so thin
It’s all too much to take in
I can’t hold on
To anything watching everything spinWith thoughts of failure sinking in "
To jest jedyne czego się boje, porażki nie ważne jakiej. Każda to krok do pieprzonej przepaści, z której cholernie trudno wypełznąć. I to jest najgorsze, że umysł cierpi na tym najbardziej...
Wiem, że to czytasz... szkoda tylko, że nie mogę wiedzieć kim jesteś.
sobota, 4 stycznia 2014
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)