Patrzę na Chestera i widzę, że jest "lekko zdenerwowany", gasi peta o barierkę i zbiega po schodach do auta, wiem, że jak dorwie kierowcę to to nie będzie zbyt miłe, więc idę za nim.
- Chester, wiem, że jesteś zdenerwowany.. ale możesz być delikatny
- Spokojnie, ja jestem spokojny!
- Ale Chester !
Koleś od pizzy zauważył wkurzonego Chestera, a jego twarz wyglądała jakby jakby miał się popłakać.
- Chester, ale bez agresji.
- Czy ja w ogóle jestem agresywny ?
- Dobrze, ale nie musisz się na niego wydzierać!
- Dobrze Dave, będę z nim gadać spokojnie...
"Te panie szofer, coś pan do cholery robił przez te pieprzone 95 minut ?! Bo ja tego nie rozumiem, dzwonie po pizzę i chcę zjeść pieprzoną pizze, ale z jakiego cholernego powodu, jakiś koleś mi jej nie dowozi na pieprzony czas!" Na szczęście udało mi się wkroczyć w odpowiednim momencie.
- Spokojnie to tylko pizza.
- Masz rację, to tylko jebana pizza, na którą czekamy już ponad półtorej godziny.
- Dobra, stary idź sobie zapal, a ja to załatwię. Ok ?
- Dobra.
No i udało mi się, jak dobrze. Dla tego chłopaka ta sytuacja była chyba czymś dziwnym, bo stoi taki zdziwiony...
- Ile płacę ?
- Hmm..
- Pytam się ile płacę.
- A.. no tak, 15 $
- Ale chwila.. ta pizza jest zimna.
- Ale 15 się należy...
Wyciągam z kieszeni portfel i płacę mu te 15 zielonych.
- Dobra niech stracę, oby te pizze były dobre, bo mój przyjaciel się do was przejedzie, a z nim nie ma żartów..
- Dobrze, to wte-wtte-wttedy, na koszt-tt-t firmy.
Uśmiecham się do chłopaka i klepnąłem go w ramię..
- No widzisz! Jednak mój przyjaciel nie będzie zły.
- Mam taką nadzieję.
Odwracam się i słyszę tylko pisk opon, chyba go niechcący przestraszyliśmy. Ale nic przecież strasznego się nie stało, no jakby nie znał naszego Chesterka na co dzień.. Akurat Chaz skończył peta.
- Dobra, Dave, masz tę pizzę. W końcu coś zjemy.
- No, zjemy, zjemy.
- A dobre to chociaż? Czy wkroili tak klapki Kubota i zrobili ciasto z kota?
- Pachnie dobrze, wygląda też nie najgorzej. Chyba jest dobra.
- No ja cholera myślę, nie po..
- "Nie po to czekamy półtorej godziny, aby.. bla, bla, bla.." Tak wiem.
Chester by nie wytrzymał jakby nie wziął kawałka, jak to on. I tak mieli ten kawałek i mieli, aż w końcu weszliśmy na schody. Wtedy wypluł zawartość ust na schody.
- Co się stało przyjacielu ?
- Nie wiedziałem, że to takie dobre. - Po czym zaczął się śmiać. Akurat wchodziliśmy do Studio, gdy Joe nam śmignął przed oczami.. chwilka.. cofa się.. patrzy na kartony od pizzy, i.. tak zabiera z salami. Nawet się nie pożegnał, tylko uciekł.
Weszliśmy już do chłopaków i Chaz kładzie pizze na stół. Brad i Rob rzucili się na nie jak na pizze, tak jak to robią za zwyczaj...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz