Tak więc.. jest 31 grudnia, godz. 11:57, za 12 godzin 3/4 nastolatków po 12 roku życia będzie tak nawalona, że nie będzie w stanie odróżnić drzwi wyjściowych od szafy, ale za nim to się stanie poczekamy sobie 12 godzin :). Jak pisałem w moim drugim wpisie.. Sylwek to głównie hektolitry spożywanej wódki. Zwłaszcza przez bezmózgą młodzież, do której się zaliczam ?(dobrze postawiłem ten przecinek)?. Wracając do dzisiejszego święta, życzę wam wszystkiego, prócz niespodziewanej ciąży, a facetom wysokich alimentów. Bo to jednak przypał, że po 3 miesiącach przychodzi do Ciebie twoja koleżanka i mówi, że macie dziecko :D. Ehkm.. tak, dobra za bardzo się rozwinąłem.. Zamiast wymieniać po "," wymienię po "-", więc :
- zdrówka
- spełnienia marzeń
- odpowiedniej ilości gotówki w bankomacie (bo po przekroczeniu pewnej ilości, pana na mózg, jeśli ten dany ktoś go posiada)
- dobrych ocen
- dużo miłości w nowym roku
- i coś strasznie życiowego - aby wasza toaleta nie była za często zajmowana, bo gdy macie coś ważnego do załatwienia, na ostatnią chwilę i musicie załatwić potrzebę.. no zawsze ktoś jest w tym naszym kiblu.
To mógłby być koniec, ale chciałem napisać o jeszcze kilku rzeczach.
1. Moim noworocznym postanowieniem jest ograniczyć wulgaryzmy do minimum (około 1 na 10, 15 zdań).
2. W kolejnych wpisach postaram się pisać o czymś mądrym.
3... Chwila, mama przyniosła mi słoik z ogórkami do otwarcia.. sekundka..
4. Czasem bywa, że nie wiem o czym mam pisać, więc.. SUGESTIE mile widziane.
5. Chodzą plotki, że mam na bani.. TAK TO PRAWDA..
wtorek, 31 grudnia 2013
niedziela, 29 grudnia 2013
Moje wulgaryzmy i sapy związane z nimi.
Ojoj przeklinam sobie tak średnio chuj wie ile razy dziennie. Nikomu to nie przeszkadza, aż tu jedna taka osoba zaczyna się sapać, no kurwa, na chuj ten pierdolony ból dupy, jak wam się kurwa nie podoba, to ja pierdole nie czytajcie tego gówna ;) (tutaj zaszalałem ;) ). Bo to jest tak, że ja i moje przeklinanie to coś.. nie wiem jak to ująć.. Może tak, to część mnie. A innych boli to, i chcą żebym przestał przeklinać. A ja powiem jedno, te wasze sapy tylko mnie wkurwiają i pobudzają do dalszej walki. I dają do myślenia. Jak tak bardzo chcecie grzecznego Nowego, to ja wam to dam. Aż wam w pięty pójdzie. :). Bo w sumie macie trochę racji, ale zdanie bez słowa kurwa, nie jest takie śmieszne...
np:
-Słuchaj stary, jechałem dziś autobusem i coś w nim śmierdziało.
= Słuchaj stary, jechałem dziś autobusem i coś w nim kurwa śmierdziało. Jak dla mnie to te drugie zdanie brzmi lepiej. Ale przecież to dalej wulgaryzm. No trudno, skoro to jest wulgaryzm to go usunę i moje wypowiedzi będą nudne i bez żadnych emocji. To na tyle.
No i co ja mam tu wymyślić ?
Witam wszystkich, zanim zaczniecie to czytać upewnijcie się czy pistolet na waszym biurku jest nabity i działa prawidłowo. To więc tak, LP, wszyscy znamy, wszyscy kochamy i wszyscy mamy swojego ulubionego członka zespołu, ulubiony kawałek i ulubiony album. Znamy historię chłopaków od 2000 do 2013 roku, słuchamy ich dosłownie do wszystkiego. Idąc do szkoły w słuchawkach LP, wracamy ze szkoły tak samo. Jesteśmy na zakupach leci LP, czekamy na autobus LP. Ja sam nawet w WC nie rozstaję się z nimi. Możecie powiedzieć, że mam na bani, ale to nie zmieni tego, że mam w niej nasrane. Tak więc, powróćmy do tematu tego wpisu. Czyli do chłopaków. Pierwszym albumem jak wszyscy wiemy był album o nazwie "Hybrid Theory" wydany w 2000 roku. W tej płycie grają tak, że dupę urywa, że nie wspomnę już o głowie i reszcie ciała. Tam jest dosłownie wszystko co dobre, ostre napierdalanie w perkusję, szarpanie i molestowanie gitary elektrycznej i basu. I to co dla wielu jest najważniejsze, czyli WOKAL. Płyta trwa chyba około 90 minut, i przez te półtorej godziny słuchamy genialnego rapu Mike'a i wyjebanego w kosmos krzyczenia, krztuszenia, odkrztuszania, duszenia i odpowietrzenia się Chestera. Słuchając tej płyty można zastanawiać się czy Chester nie ma czasem stalowego gardła. Bo jaki normalny człowiek może drzeć się 90 minut bez przerwy i jest jeszcze w stanie iść na mecz piłki nożnej kibicując kolejne 90 minut? Odpowiedź brzmi Chester Bennington. Meteore pominę, bo jest podobnie jak przy HT.
Minutes to Midnight, to już zupełnie inna baja, sam osobiście średnio lubię ten album. Nie ma tego czegoś, co ma mój ulubiony album, do czego za chwilkę dojdziemy. No wiadomo, nastąpił przełom, Rob zaczyna zapuszczać włosy, schodzą trochę z tego metalowego grania i wchodzą w ten piękny delikatny hard rock. Powiem więcej ! Na tej płycie jest chyba rekordowa ilość ballad jak na zespół, którym są chłopaki. Bo np. jest taki LAOTR czy In Pieces, mógłbym dodać, że jest taki wspaniały utwór o nazwie Hands Held High, który chwycił mnie w swojej skomplikowanej prostocie za moje "serce". Niby spokojna, a jednak nie do końca, taka rapowa ballada z elementami kościelnymi, co jest dziwne. Jakby spojrzeć na rap to mało, która piosenka ma w sobie refren o treści "Amen". Dziwne, ale zajebiste za razem.
A Thousand Suns, no co ja mogę napisać, moja ulubiona płyta,
To chyba ogólnie najlepszy okres tego zespołu, przynajmniej ja tak sądzę. Takie kawałki jak "When they come for me" czy Waiting for the End", "Robot Boy". No co można powiedzieć. Najlepsze kawałki w całej ich karierze, jak do dnia dzisiejszego.
Skoro było ATS to teraz czas na Living Things, według mnie najgorszy album Linkin Park. Już na samym początku miałem zupełnie inne podejście niż do MtM czy Meteory. Po prostu nie rozumiem co chcieli przez nią przekazać. Ale zapewne jest tak, że ten album jest dobry, ale to ja jestem tępy.
Podsumowując całą działalność chłopaków. Cały czas grają dobrze. Co ja gadam?1 Dobrze ?!, kurwa oni grają zajebiście. I zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy porzucili ich tylko dla tego, że zeszli z tonu, bo przecież to ten sam zajebisty zespół, tyle, że z nowymi doświadczeniami. I gadanie w stylu "Oni się sprzedali, ale HT i Meteora urywają dupe" to zwykłe pierdolenie 69 po 2. Dziękuję kurwa bardzo i dziękuję za wytrwanie do końca tych męczarni.
sobota, 28 grudnia 2013
Witam w moim świecie kurwa
Wiecie, to mój pierwszy blogowy napisuwacz i ten, nie jestem doświadczony, ale chciałem wam tylko napisać, że jest spoko i was lubię i, że ten, jest zajebiście. Pis, joł, pozdro 500. Nowy to gimbaza.
Sylwester, Święta Bożego Narodzenia i inne tego typu..
Bądźmy szczerzy.. po co jest coś takiego jak sylwek czy imieniny ? Po to żeby się nachlać, tak samo wesele, idziesz do kościoła i czekasz na koniec ceremonii, dlaczego ? Bo po tym jest wesele czyli ? Hektolitry przezroczystej najczęściej 40% wody. Tak samo 18. Wszyscy czekamy na nią tylko dlatego, że można w siebie wlać chuj wie ile alko. W zasadzie osiemnaste urodzinki działają na podstawie filtra. Wlewasz w siebie litry wódki czy piwa, idziesz do WC wylać i znów tankujesz ile wlezie ;). Teraz to wydaje się śmieszne, ale taka jest prawda. Prawie na każdą imprezę idziesz po co? PO TO ABY SIĘ NAJEBAĆ, albo chociaż wypić kulturalnie pół litra z kumplem. Dziwne jest to, że do dziś tego nie widziałem. Rodzice i znajomi wbijają do naszych tępych głów, że sylwester i inne ma kojarzyć się z klimatem czy puszczaniem petard. Ale tak na serio chodzi o.. ALKO. Możecie myśleć inaczej, ale taka jest prawda i trzeba się z tym pogodzić.
Przykłady: Boże narodzenie, co z tego, że nie ma alko. Ale za to są tony żarcia. Wpychasz w siebie tyle, ile normalnie zjadłbyś przez rok. Następnie idziesz się załatwić i dalej, jak maszyna i na non toper. Do czego dążę ? Do tego, że po sylwku budzisz się rano z bólem głowy, poszukując butelki, którą możesz opróżnić i czegoś do żarcia, bo ssie Cię jak cholera. A po świętach budzisz się rano z kursem na WC. z myślą na chuj mi to było.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
