poniedziałek, 3 lutego 2014

Studio, pizza i przyjaciele - przedpołudnie

...
Pizza, gdzie ta pizza, jak za chwilę ten dostawca nie przyjedzie z tym żarciem, to z Chesterem zrobimy coś złego. Bo to jest tak, że ludzie, którzy czynią dobro zawsze zostają pokrzywdzeni, a my jesteśmy tacy. No dobra.. wczoraj.. wyrzuciłem papierek od Marsa na ulicę, ale tylko dla tego, że nie było śmietnika blisko mnie, ale to nie jest powód aby żarcie jechało półtorej godziny. Ej, ale chwila, kto to.. to Joe, Joe przyszedł do nas, i ma sushi, chyba się podzieli.
   Ja: Joe ! Ej, Joe, chodź tu !
   Joe: Dobra, za chwile podejdę, tylko powieszę kurtkę.
   Chester: Co.. jaka kurtka, kto przyszedł ?
   Ja: Joe przyszedł.
   Chester : Aaaa, i co z tego ?
   Ja: Ma żarcie.
   Ch: Żarcie powiadasz ?!
   Rob: Czy ktoś powiedział żarcie ?
   Ch: Tak, powiedziałem powiedziałem żarcie !
   R: Pizza już przyjechała ?
   Ja: Nie, Joe przyszedł..
   R : No i co z te..
   Ch: Joe przyniósł papu
   R : Ej, Joe !
   J : Taak.. ?
   R : Będziesz jadł te sushi ? Po co ja się pytam, przecież wiem, że nie.
   J : Wiesz.. jakby Ci to powiedzieć, te sushi leżało u mnie w aucie od trzech dni.
   Ch : Ha ! Wiedziałem ! Wiedziałem, że coś z tym żarciem jest nie tak !
 Biedny Robert.. coś, tak trochę, jakby mu nie smakowało.. chwilka, przełknął.. zrobił się czerwony.. I tak, chyba za chwilę stanie się coś bardzo złego.
  Rob: Przepraszam, muszę do toalety, w trybie natychmiastowym! - no i poszedł, a raczej poszedł, a raczej.. w sumie.. nie wiedziałem, że Rob potrafi tak szybko biegać. 
  Brad: O ! Joe, cześć stary, trochę mi się przysnęło, co się stało Robertowi ?
  J: Zjadł mojej sushi.
  B: A czemu..
  J: Bo to jest tak, że jestem głodny, a on jadł moje papu.
  Ja: Czyli..
  J: Tak, to jest dobre. Przed chwilą kupiłem.
  R: Chester, otwieraj ten kibel!
  Ch : Jestem zajęty !
  R : Ale ja muszę!
  Ch: A jak myślisz do cholery, ja nie muszę, poszedłem sobie tylko tak, na spacerek? Nie ! mam pilna potrzebę !
  J: Rob, ja żartowałem, te żarcie jest świeże hahahaha !
  R: Co ! Dlaczego, jak mogłeś !
To co się stało było do przewidzenia, Rob zaczął się wydziera, Joe zachowywał bezpieczną odległość od Rob'a, Brad się z tego wszystkiego  śmiał, a Chester, wyszedł z toalety z zdziwioną miną w stylu "Co tu się do cholery dzieje". Kurde, i to wszystko tylko dlatego, że głupia pizza się spóźnia.
 Naszła mnie nagle ochota na wyjście na świeże powietrze, a Chester chyba chciał zapalić, więc się go pytam - Idziesz na zewnątrz ? Chester kiwa głową "tak". - Dobra, to czekaj założę kurtkę - Ch: "Ta, spoko". Ubieram kurtkę, wychodzimy z tego całego studia i co widzimy ? Podjeżdża nasza limuzyna z pizzą...


     
  

3 komentarze:

  1. jak to czytam to się czuję jak w innym wymiarze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam od razu w innym wymiarze, po prostu coś Ci na żołądku stoi i tyle

      Usuń
  2. Ej no no, zajebiste no, nic dodać, nic ująć, no :D

    OdpowiedzUsuń