sobota, 15 lutego 2014

Studio, pizza i przyjaciele.

 Minęło pięć minut a już nie ma pizzy, tylko Chester mieli ostatni kawałek hawajskiej jakby chciał na zrobić na złość. Patrzy mi się w oczy lekko uśmiechnięty delektując się jedzeniem - "mmm ale pyszne, na prawdę zajebista". Ale zauważył, że mnie to nie rusza, więc popędził na kanapę w stronę Rob'a i usiadł blisko niego - "Rob, czujesz ten zapach?! wziął gryza patrząc się mu w oczy, ale pyszna, chciało by się więcej, ale chwila ! ja mam jeszcze więcej, schowałem ostatni kawałek pod kartonami !" Chester widzi, że jesteśmy najedzeni patrzy się na nas z niedowierzaniem - "Chłopki, co jest do cholery grane ? Nikt nie chce mojego kawałka pizzy ?! Nikt ?! Brad! Rob? Dave?! Nikt! Jesteście okrutni! Bardzo źli, bardzo, bardzo! bardzo!". Tak go słucham i nachodzi mnie ochota.. odbiło mi się. Brad patrzy się na mnie tymi swoimi oczami i uśmiecha się jak zawsze. 
  - Chcesz zrobić walkę na beknięcia?
  - Nie, wiesz. Nie mam za bardzo na to ochoty.
  - Dobra, rozumiem. No ale.. weź.
 Chester się na nas patrzy ze zdziwieniem "O nie, w tym studiu trzeba zachowywać się kultularnie" Rob poprawia Chestera " Kulturalnie". Chester wykrzyczał "tak jak powiedziałem kuluralnie!". Chester. Mówisz o kulturze, a przed chwilą sam puściłeś bąka. "No taaak.. puściiłem.. aaaale.. ten bąk był soczysty i miał pozwolenie naczelnej komisji puszczania bąków w studiu nagrań". Wszyscy patrzymy się na Chestera, a on na nas.
   Ch: No co ?
   R: Przecież coś takiego nie istnieje!
   B: No brawo!
   Ja: Ej, chłopaki..
   Ch: Od teraz istnieje!
   R: Tak?
   Ch: Tak!
   R: A dlaczego niby?!
   Ch: Bo ja tak powiedziałem!
   B: Cicho!
   Ch: Brad, do cholery nie uciszaj mnie!
   R: Właśnie, nie uciszaj go!
   Ch: No właśnie, Ej, Robert, ty się ze mną zgodziłeś?
   R: Tak! Ale ta komisja nie istnieje!
   Ch: Właśnie, że ist..
   B: Zamknąć się! Dostałem wiadomość od Mike'a!
   Ja: Co pisze ?!
   B: Że musiał jechać z Anną po nową lodówkę i jechali kupić nowy samochód.
   Ch: I mi o tym nie powiedział?!
   B: Żartowałem. Po prostu pojechali kupić coś Otisowi na urodziny.
   Ch: A no właśnie, chłopaki.. miałem wam przekazać, że Mike'a nie będzie z rana i mamy zacząć bez niego, a on potem dojedzie...

1 komentarz: